W formułę komedii wpisują się również kostiumy pań świetnie dobrane do charakteru postaci – wesoły anioł, wytworna mamuśka. Jak to z żalem mówiły aktorki: „Umrzeć w sukni od Diora, nie mając czasu spakować walizki…”

 

8 kwietnia 2016 roku obejrzałam w Teatrze Komedia we Wrocławiu sztukę „Przyjazne dusze” dramatopisarki Pam Valentine w reżyserii Wojciecha Dąbrowskiego.
Wojciech Dąbrowski grał jednocześnie jedną z głównych ról w tym spektaklu.
Sztuka „Przyjazne dusze” jest nostalgiczną komedią, ale z mądrym, życiowym przesłaniem.
To przedstawienie o niedużej obsadzie – siedem osób, a każda z nich jest barwna i charakterystyczna.
Trudno nawet rozgraniczyć, które z postaci to role pierwszoplanowe, a które drugoplanowe. Rewelacyjna Emilia Krakowska jako Anioł Stróż z każdym pojawieniem się wywoływała żywiołowy aplauz publiczności.

Wojciech Dąbrowski, grający główną rolę wraz z Marzeną Oberkorn, to również reżyser i współreżyser większości sztuk wystawianych w Teatrze Komedia, jak np. „Boeing, Boeing”, „Trzy x łóżko”, „Edukacja Rity”, „Z twoją córką? Nigdy!” i wielu, wielu innych.
Przedstawienie „Przyjazne dusze” będąc romantyczną komedią niesie, choć w lekkiej formie, głębokie konkluzje i życiową prawdę o przemijaniu.

Zaprzepaszczone szanse
Duchy, tragicznie zmarłe małżeństwo, nie mogąc dostać się do nieba, zamieszkują swój dom w Anglii, do którego pewnego dnia wprowadza się młoda para.

Pisarzowi kryminałów Cameronowi i jego żonie Marcie młodzi przypominają ich własne życie i marzenia, których nie zdążyli spełnić przed nagłą, niespodziewaną śmiercią. W dalszej akcji coraz więcej łączy obie pary.

Starsi wyraźnie widzą, jak wiele rzeczy mogli zrobić w swoim życiu, a zaprzepaścili je. Mocno więc angażują się w pomoc młodym, by oni zrealizowali swoje marzenia, nie odkładali życia na potem i nie pogubili tego, co w związku najważniejsze. Choć przez cały czas trwania sztuki przewija się wiele wspaniałych wątków komediowych, jak np. pojawianie się mamuśki młodej małżonki, czy prześwietnego Anioła Stróża albo niezapomnianego agenta nieruchomości, to na pierwszy plan wysuwa się poważny problem wiary i utraconych nadziei.
Sztuce towarzyszy muzyka podkreślająca zwroty akcji, a swoim brzmieniem wraz z grą świateł ciekawie rozdzielająca poszczególne sceny, by zaznaczyć w ten sposób upływ czasu.

W formułę komedii wpisują się również kostiumy pań świetnie dobrane do charakteru postaci – wesoły anioł, wytworna mamuśka. Jak to z żalem mówiły aktorki: „Umrzeć w sukni od Diora, nie mając czasu spakować walizki…”

Może pragniemy, by otaczały nas takie przyjazne dusze…?
Sztuka ta, podobnie jak wiele innych obejrzanych przeze mnie w Teatrze Komedia, podobała mi się właśnie przez ten specyficzny optymistyczny klimat. Byłam na niej po raz drugi po wielu latach i serdecznie polecam obejrzenie.

Lubię sztuki teatralne, a wrocławski Teatr Komedia odwiedzam często, bowiem znajduję tu przedstawienia na poziomie, bez wulgaryzmów w treści spektakli, bez niepotrzebnej nagości na scenie, a z pięknym językiem polskim. Jak widać po tytułach, które nie schodzą z afisza latami („Przyjazne dusze” grane są od 2007 roku), potrzebujemy tego typu rozrywki.

Może pragniemy, by otaczały nas takie przyjazne dusze podpowiadające nam właściwe rozwiązania?
Zwróciłam również uwagę, gdy na zakończenie spektaklu dyrektor Wojciech Dąbrowski zaprosił widzów na I Festiwal Komedii Roku w ramach ESK.
Festiwal będzie trwał w dniach 20 – 26 czerwca 2016 r.

Zapamiętajmy tę datę.

Fot.: Irena Kawczyńska

Irena Kawczyńska
Autor: Irena Kawczyńska

Z zawodu teletechnik, samodzielny projektant systemów łączności w Biurze Studiów i Projektów.